Paliwowy rollercoaster

Sytuacja na Bliskim Wschodzie jest dynamiczna i widać to po zmienności na rynkach. Po weekendowych atakach na infrastrukturę naftową Iranu, państwo to zagroziło obraniem na cel strategicznych celów w państwach sojuszniczych USA. Dodatkowo, dalsza blokada cieśniny Ormuz ogranicza dostawy surowca, a kolejne spółki naftowe ogłaszają stan siły wyższej. Poskutkowało to wzrostem cen ropy w nocy z niedzieli na poniedziałek do 120 USD za baryłkę. W tej sytuacji na otwarciu mocno ucierpiały europejskie indeksy. WIG20 zaraz po otwarciu spadł poniżej 3200 pkt., tracąc w najgorszym momencie -2,4%. DAX zniżkował rano -2,8%. Z biegiem dnia nastroje jednak się poprawiały. Indeksy nadrabiały stopniowo straty, a kontrakty na ropę traciły na wartości. Ostatecznie, uspokojenie nastrojów przyniosły zapewnienia Donalda Trumpa, że ma plan na zahamowanie wzrostów cen ropy, a do tego zasugerował szybkie zakończenie wojny i przejęcie cieśniny Ormuz. Ropa WTI zakończyła dzień poniżej poziomu 90 USD/bbl, natomiast brent w okolicach 99 USD/bbl, jednak poziomy te zbliżyły się do siebie o poranku – WTI aktualnie notowana jest w okolicach 89 USD/bbl, a brent 94 USD/bbl. Indeksy w Europie zakończyły wczorajszą sesję stosunkowo niewielkimi spadkami, natomiast Wall Street zaświeciła na zielono. Dzisiaj rosną indeksy w Azji (Nikkei +2,5%, Kospi +5,6%).

Anna Tobiasz