Czwartkowa sesja na GPW to podręcznikowy przykład rynkowego dysonansu. Choć główne indeksy sugerowały spokój (WIG20 +0,14%), pod powierzchnią trwała bitwa popytu z podażą. Wydarzeniem dnia miał być wyrok TSUE ws. WIBOR. Orzeczenie okazało się korzystne, zdejmując z sektora ryzyko prawne, ale inwestorzy zagrali klasyczne „sprzedawaj fakty”. WIG-Banki wzrósł jedynie o 0,32%, a główni gracze, jak PKO BP (+0,07%) czy Pekao (-0,22%), utknęli w marazmie. Jedynie Santander (+2,19%) wyłamał się z szeregu. Jednym z liderów wzrostów został Orange Polska, a silne odbicie kontynuowała JSW, gdzie kapitał gra pod scenariusz restrukturyzacji. Po stronie podażowej znalazł się Orlen (-1,27%) oraz Dino Polska (-1,42%), które kontynuuje trend spadkowy (przecena ok. 30% od szczytu). Europa zakończyła sesję w gorszych nastrojach, trawiąc mieszane wyniki spółek: DAX -0,01%, FTSE -0,67%, Euro Stoxx 50 -0,4%. Jedynie paryski CAC 40 (+0,33%) bronił honoru regionu. Prawdziwy dramat rozegrał się jednak za oceanem. Wall Street zaliczyło „krwawy czwartek” w cieniu obaw o monetyzację AI i po słabych prognozach Cisco (Nasdaq -2%, S&P 500 -1,5%). Jastrzębi Fed i silny dolar znokautowały metale – złoto runęło poniżej 5000 USD (-3,22%). Rynki wstrzymują oddech przed odczytem inflacji w USA.

Piotr Barcz