Rynek pracy w 2026 to stabilizacja zamiast boomu - 51 proc. firm nie

PRO PAP-EKO-MAKRO GEN ZLECONE-FINANSE-BIZNES-BIZNES-FINANSE-SPOŁECZEŃSTWO-PAP-OTS 2026-04-20

Rynek pracy w 2026 to stabilizacja zamiast boomu - 51 proc. firm nie

Rynek pracy w 2026 to stabilizacja zamiast boomu - 51 proc. firm nie planuje zmian w zatrudnieniu, rekrutować zamierza 18 proc. (MediaRoom)

Polski rynek pracy wchodzi w 2026 rok w tryb ostrożnej stabilizacji. Ponad połowa firm nie zamierza zmieniać poziomu zatrudnienia, a rekrutacje planuje 18 proc. przedsiębiorstw, to o 2 proc. więcej niż przed rokiem - wynika z najnowszego raportu "Barometr Polskiego Rynku Pracy", opublikowanego przez Personnel Service. Według autorów raportu firmy ograniczają ryzyko, pracownicy stawiają na bezpieczeństwo, a technologia i migracja zarobkowa coraz silniej kształtują realia zatrudnienia.

Jak zauważył Krzysztof Inglot, założyciel Personnel Service i prezes Polskiego Stowarzyszenia Outsourcingu, polska gospodarka nie stoi dziś ani u progu dynamicznego odbicia, ani w obliczu załamania. "Z najnowszej IX edycji >>Barometru Polskiego Rynku Pracy<< wynika, że dominującym scenariuszem na 2026 rok jest stabilizacja - zarówno po stronie pracodawców, jak i pracowników" - powiedział.

Jak dodał, aż 45 proc. przedsiębiorstw zakłada utrzymanie sytuacji na poziomie z poprzedniego roku, a tylko 15 proc. liczy na poprawę. Jednocześnie co trzecia firma obawia się pogorszenia koniunktury.

"W takich warunkach biznes koncentruje się na kontroli kosztów i elastycznym zarządzaniu zatrudnieniem. Największym wyzwaniem pozostają rosnące koszty pracy oraz niepewność regulacyjna, które coraz mocniej wpływają na decyzje inwestycyjne i rekrutacyjne przedsiębiorstw" - wyjaśnił Inglot.

Zwrócił uwagę, że mimo ostrożności rynek pracy nie zamiera. "W 2026 roku 51 proc. firm planuje utrzymać obecny poziom zatrudnienia. W warunkach rosnących kosztów pracy oznacza to konieczność większej dyscypliny operacyjnej i bardziej precyzyjnego planowania zasobów kadrowych. Rekrutacje planuje 18 proc. przedsiębiorstw, zatem o 2 pkt proc. więcej niż rok wcześniej" - podał.

Wskazał, że choć to niewielki wzrost, w realiach ostrożności inwestycyjnej można go odczytywać jako pozytywny sygnał. "Różnice widać w podziale na wielkość firmy. Im większe przedsiębiorstwo, tym więcej planowanych rekrutacji, gdzie 32 proc. stanowią największe podmioty, 16 proc. średnie firmy, zaś małe przedsiębiorstwa to 4 proc." - wymienił ekspert.

Dodał, że różnice widać także na poziomie branż. "Najlepsze nastroje panują w sektorze usług, gdzie 21 proc. firm liczy na poprawę sytuacji. Bardziej pesymistyczne są firmy z branży TSL (Transportu, Spedycji i Logistyki), bo aż 55 proc. z nich przewiduje pogorszenie warunków" - zaznaczył założyciel Personnel Service.

Kamil Sobolewski, główny ekonomista pracodawców RP, zwrócił uwagę, że firmy wciąż szukają pracowników, ale wyzwania są inne w zależności od wielkości przedsiębiorstwa.

"Duże firmy mają problem ze znalezieniem odpowiednich osób, a małe i średnie mierzą się z walką na płace. Aktualnie nawet sprawdzeni i lojalni ludzie dostają oferty od silniejszych pracodawców. Widać to zwłaszcza wśród osób o nieco niższych kwalifikacjach, ale niezbędnych w przetwórstwie przemysłowym, logistyce, handlu, gastronomii, rolnictwie czy sadownictwie. Tutaj deficyt kadr jest chroniczny, udział płac w kosztach wysoki, a konkurencja płacowa o szeregowego pracownika mało opłacalna, dlatego w wyścigu zatrudnienia wygrywają duże, stabilne, zautomatyzowane firmy" - podkreślił ekonomista.

Dodał, że jednym z najważniejszych trendów jest rosnąca rola technologii. "Już 35 proc. firm wdraża lub planuje wdrożyć rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji. Automatyzacja przestaje być eksperymentem, a staje się elementem strategii biznesowej. Co istotne, coraz częściej towarzyszą jej inwestycje w kompetencje pracowników. 40 proc. firm planuje szkolenia związane z obsługą nowych technologii" - podał Sobolewski.

W jego ocenie pokazuje to zmianę podejścia: zamiast zastępować ludzi, firmy starają się ich dostosować do nowych realiów pracy.

Krzysztof Inglot zauważył, że z perspektywy pracowników sytuacja wygląda podobnie i dominuje ostrożny realizm. "40 proc. Polaków ocenia swoją sytuację zawodową pozytywnie, ale rośnie grupa osób niezdecydowanych lub neutralnych. Większość nie spodziewa się zmian w najbliższym roku, a tylko 9 proc. liczy na poprawę swojej sytuacji zawodowej. Jednocześnie maleje presja na wzrost wynagrodzeń. Coraz więcej osób rezygnuje z aktywnego poszukiwania lepiej płatnej pracy, stawiając na stabilność zatrudnienia" - powiedział.

Dodał, że mimo to pieniądze nadal pozostają głównym motywatorem zmian, na co wskazuje 65 proc. pracowników. Jednocześnie coraz większe znaczenie mają jednak także warunki pracy, atmosfera oraz elastyczność.

Według szefa Personnel Service istotnym elementem rynku pracy pozostają pracownicy z zagranicy, zwłaszcza z Ukrainy. "Obecnie zatrudnia ich ok. 30 proc. firm, a w dużych przedsiębiorstwach już ponad połowa" - powiedział Inglot.

Dodał, że zdecydowana większość Ukraińców dobrze ocenia swoją sytuację zawodową w Polsce - aż 73 proc. deklaruje zadowolenie w naszym badaniu. "Co ważne, wbrew stereotypom rotacja w tej grupie nie jest wysoka. Jednocześnie przyszłość migracji pozostaje niepewna. Aż 88 proc. Ukraińców przebywających w swoim kraju nie planuje emigracji po zakończeniu wojny, co oznacza ograniczony potencjał napływu nowych pracowników" - wyjaśnił Inglot.

Zwrócił uwagę, że coraz większe znaczenie zyskuje także transparentność wynagrodzeń. "Już 57 proc. firm popiera jawność płac, a 30 proc. publikuje widełki w ogłoszeniach o pracę. Równolegle rośnie wpływ demografii. Starzejące się społeczeństwo sprawia, że firmy coraz częściej sięgają po pracowników 50+, a niemal połowa aktywnie ich rekrutuje" - wskazał.

Dodał przy tym, że widać też wyraźne osłabienie presji płacowej. "O podwyżkę u obecnego pracodawcy zamierza poprosić niemal co czwarty pracownik, co oznacza spadek z 30 proc. do 23 proc. 16 proc. planuje poszukiwanie lepiej płatnej pracy, a co dziesiąty pracownik rozważa podjęcie dodatkowego zajęcia. Jednocześnie rośnie grupa osób biernych lub niezdecydowanych" - podał Krzysztof Inglot.

Kamil Sobolewski, Główny Ekonomista Pracodawców RP, zwrócił uwagę, że obraz rynku pracy w 2026 roku jest złożony. Z jednej strony mamy stabilizację i brak gwałtownych zmian. Z drugiej - narastające napięcia wynikające z kosztów pracy, zmian technologicznych i sytuacji demograficznej.

Powiedział też, że notowane ostatnio wzrosty wskaźników bezrobocia wynikają głównie ze zmiany przepisów, które pozwalają bezrobotnym na rzadsze wizyty w urzędzie pracy, a studentom na zarejestrowanie się poza miejscem zameldowania. "Faktycznie przybyło bezrobotnych, którzy nie szukają pracy. Natomiast ważniejszym wskaźnikiem jest największa w historii polskiego rynku pracy aktywność zawodowa osób w wieku produkcyjnym, który mamy dziś w Polsce na wyższym poziomie niż średnia unijna" - wyjaśnił ekonomista.

Dodał, że firmy uczą się funkcjonować w warunkach niepewności, a pracownicy coraz częściej wybierają bezpieczeństwo zamiast ryzyka. "W tle trwa jednak głęboka transformacja cyfrowa i demograficzna, która w kolejnych latach zmieni reguły gry na rynku pracy" - ocenił ekspert.

Źródło informacji: PAP MediaRoom

UWAGA: Za materiał opublikowany przez redakcję PAP MediaRoom odpowiedzialność ponosi jego nadawca, wskazany każdorazowo jako "źródło informacji".

wróć

Aby zobaczyć pełną listę komunikatów zaloguj się do BDM News.